piątek, 16 grudnia 2011

hey kiddo -hey dzieciaku, po co ten płacz

mikołaj nie może zapomnieć o najmłodszych
o tych dzieciakach w naszych domach,
czy też czasem dzieciach w nas samych.

i oto małe sugestie:

1. po pierwsze primo - uno
gra towarzyska, która chyba nigdy się nie nudzi,
jest genialną kuźnią nowych mądrości i przepięknych tekstów.
u nas- od lat- przy jakimkolwiek wyjeździe- jest rzeczą w pierwszej kolejności pakowaną do walizki


2. farmer
wydawany w różnych wersjach- w sensie wielkości, bo zasady nie ulegają zmianie.
co ważne: gra jest od początku do końca stworzona i wymyślona przez polaków.
edukacyjnie- uczy liczenia młodsze dzieci
a także: odkrywa charaktery- wydaje się od razu kto jest oszukistą ;-)

3. jenga
jengi chyba nie muszę przedstawiać ;-)
w przypadku dzieci- ćwiczy obserwację, i tzw. zmysł przestrzenny.
dla lubiących wrażenia: bywają wersje 200 klockowe!


4. labirynt
myślę sobie, że - oprócz chińczyka- nabardziej lubię tę planszówkę.
przygody, emocje, labirynt, zwroty akcji- to jest to co tygryski, wiadomo co.

5. planszowa klasyka gatunku: monopol

i nowomoda: czyli rewoluszyn:

6. gra z serii: klubu robinsona- samotnik
to już raczej dla dzieci w nas:

7. sudoku
sudoku darzę sympatią wielką:
tu wersja de luxe- jednocześnie gra, i ozdoba domu.

8. tangram- kolejna gra z serii klubu robinsona
tangram bywa szalenie niedoceniany.
a jest świetną grą- nie tylko logiczną.
i nie tylko na ćwiczenie własnego umysłu.
- jak najbardziej z tangramem można się zmierzyć w kilka osób.

9. last but not leastjak widać- nie proponuję gier komputerowych, i innych takich wynalazków.
no cóż, uważam, że planszówki i różnego rodzaju gry towarzyskie- są towarzyskie.
bo po prosty ważne jest, żeby czas spędzać razem.
nie jest sztuką dać płytę, niech ktoś sobie radzi sam, zamiast samemu wchodzić w interakcje.
a interakcje są ważne- nie tylko dla dzieci, ale generalnie dla każdego z nas.

i można ciekawie spędzać- WSPÓLNIE- długie zimowe wieczory.

na koniec coś dla dzieci twórczych, które nie boją się nożyczek i kleju ;-)

7 komentarze:

  1. Uno jest najlepsze. Do tej pory mam traumę, że w przeciągu kilkunastu lat talia mi się rozgubiła:< a niejeden wieczór zimowy/letni/wisenny/jesienny z kuzynem w to przegrałam:) Monopol, scrable - planszówkowe lowe:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. A ja polecam Othello, zwane też Reversi. Godzinami mogłabym w to grać :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. nie no, jasne.. a jak pytam: co kupić synu? to szpiegowsky na to: nie wiem :D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. nie wiem, jak to się nazywa po polsku, ale zdecydowanie polecam:
    http://www.amazon.de/Amigo-Spiel-Freizeit-02920-Spiele/dp/B0000TZ5HO

    :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze